WWW końcu – czyli kilka słów o własnej stronie i sklepie

Zawodowo będąc jeszcze w epoce umów śmieciowych rozglądałam się za możliwością sprzedawania swoich prac na różnych gadżetach. Zależało mi na tym, aby nowa odnoga mojej działalności nie była dla mnie zbytnio absorbująca, miała uproszczoną i legalną formę rozliczenia. Ważne było dla mnie zwiększenie zasięgów dotarcia do osób, które chciałyby ze mną współpracować bądź nosić rzeczy z rysunkami mojego autorstwa.

Rozwiązaniem było założenie sklepu na jednej z platform, ponieważ zajmowały się całą logistyką (strona w internecie, druk, wysyłka, reklamacje) i papierologią. Moimi zadaniami były dostarczanie grafik i co jakiś czas zgłaszanie się po przelew. Poza wspomnianymi ważne dla były dla mnie:

  • w towarzystwie jakich treści / innych sklepów będą pojawiały się rzeczy, które ja tworzę. Część platform odpadła ze względu na sprzedaż treści o charakterze ksenofobicznym, wulgarnym, obraźliwym. W części sklepów naruszano też prawa autorskie. Właściciele platform tłumaczyli się, że każdy sklep to oddzielny biznes. Dla mnie była to kwestia zarówno własnej spójności / sumienia jak i wizerunkowa. Zależało mi, aby współpracować z kimś, dla kogo wartości są mi bliskie (nie chciałam, aby zarabiała na mnie firma, która czerpie zyski z homofobicznych czy seksistowskich treści albo takich, które ktoś komuś ukradł).
  • Jakość obsługi i towarów. Odpuściłam współpracę z platformą, z którą komunikacja była bardzo trudna. Oczekiwanie na wysyłkę było bardzo długie. Nie odpowiadano na moje maile. Zamówione próbki były słabej jakości. Nadruki szybko blakły i się wykruszały. Dostałam zardzewiałe gadżety. Nie miałam żadnego wsparcia technicznego, jak przygotować grafiki pod inne technologie.
Po fazie testowania odezwałam się do platformy, z którą już wcześniej miałam do czynienia i byłam bardzo zadowolona z jakości obsługi i zamówionych rzeczy, fajności w komunikowaniu o sobie i cierpliwości w udzielaniu kolejnych odpowiedzi na moje pytania. Jednak z czasem zabrakło mi w tej współpracy kilku rzeczy:
  • brak równowagi w komunikacji zewnętrznej. Gdy ja mówiłam o swoim sklepie, promowałam zarówno swoje prace, jak i platformę. Platforma co najwyżej promowała samą siebie i ogólne promocje.
  • Bardzo długi czas wdrażania rozwojowych zmian.
  • Niejasny był podział zysku ze sprzedaży przy zamówieniach hurtowych. Nie chciałam się zgadzać na opuszczenie swojej prowizji o 3/4 (o stawkach za pracę będzie w oddzielnym tekście).
  • Obniżył się poziom treści, które pojawiały się na innych sklepach, a co do niektórych miałam wątpliwości, czy nie naruszają praw autorskich.

Chcę, żeby było jasne – ta współpraca była świetnym rozwiązaniem na etapie, na którym wtedy byłam. Mogłam wejść w inny obszar ze swoimi rzeczami. Całym zapleczem zajmowała się platforma. Na moje konto wpadła przyjemna kwota. I dzięki tym doświadczeniom mogłam podnieść swoje oczekiwania co do dalszego rozwoju własnych działań.Obliczyłam sobie, ile potrzebowałabym sprzedać miesięcznie, żeby ten zysk był co najmniej taki sam, jak przy współpracy z platformą – jednocześnie pracowałabym już tylko na swoje nazwisko. Nabrałam pewności siebie, aby ruszyć dalej. Obsługa sklepu w profesjonalny sposób i z klasą domknęła współpracę ze mną.

Od jakiegoś czasu myślałam także o własnej stronie www. Miała pełnić funkcję sklepu oraz być moją wizytówką z uporządkowanym portfolio. Uznałam, że to kolejny krok, aby to, co robię, wyglądało profesjonalnie. Kalkulowałam, czy zlecić komuś temat, czy zająć się tym we własnym zakresie. Znów bardzo pomocna okazała się współpraca z Oksaną z gabinetq.com (wpominałam już o niej we wpisie o zakładaniu własnej firmy), dzięki której zdecydowałam się na to, aby zrobić stronę we własnym zakresie. Na etapie, na którym byłam, zlecanie tego zadania byłoby dla mnie zbyt kosztowne. Poza tym chciałam zdobyć nową umiejętność oraz rozumieć, jak mam później obsługiwać swoją stronę na co dzień. Moimi jedynymi inwestycjami były: zakup domeny, serwera i szablonu.

Swoją stronę zrobiłam dzięki kursowi Eweliny Muc „WP dla zielonych” (jest to kurs płatny, ale warty każdej wydanej na niego złotówki). Zaczynałam mając właściwie zerową wiedzę w temacie (na stronie jest jeszcze kilka kiksów, ale regularnie nad nią pracuję i rozwijam). WordPress, na którym stoi strona, nie do końca jest platformą intuicyjną. Niektóre rzeczy ustawia się w kilku miejscach. Można utonąć w gąszczu możliwości. Kurs Eweliny pomaga przez to wszystko przejść:

  • krok po kroku pokazuje, jak pracować z WP;
  • jest ciągle uaktualniany;
  • co jakiś czas organizowane są webinary, na których Ewelina na żywo odpowiada na pytania. Plus (moim zdaniem) pełnią one funkcję motywacyjną, bo widzimy inne osoby, które „walczą” z temate;
  • jest grupa wsparcia na fb (przyznam, że nie bardzo z niej korzystałam, więc się nie wypowiadam);
  • na stronach Eweliny jest bardzo dobra i pomocna baza artykułów – czyli o technologiach ludzkim głosem;
  • Ewelina jest bardzo otwarta na potrzeby kursantek / kursantów;
  • jest wiele przydatnych informacji pomocnych w dalszym rozwijaniu strony / własnej działalności: statystyki, SEO.
Bardzo cenną umiejętnością, którą można wynieść z tego kursu, to rozumienie procesu budowania strony i wzrastanie w samodzielności w tym obszarze. Poza tym świetne jest to, że Ewelina bardzo wspiera kobiece biznesy. Jeśli chodzi o słabe strony kursu – moim zdaniem brak.
Przy pracy nad własną stroną pomogły mi bardzo jeszcze dwie osoby:
  • Hanna Zajączkowska (hancor.art), bardzo zdolna graficzka i moja koleżanka ze studiów;
  • Michał Wende, który opiekuje się stroną Ananasa i jest też fantastycznym fotografem.
Bardzo Wam dziękuję za Wasze wsparcie.
Na koniec wskazówka: można zbudować swoją stronę na bezpłatnym szablonie. Jeśli myślicie o profesjonalnym rozwoju swojej działalności i nie znacie się za bardzo na kodowaniu, warto zainwestować w płatny szablon. zycienakreske.com postawiłam na Avadzie (uwaga na nazwy – ja przez pomyłkę początkowo nabyłam Awadę…). Opłata za ten szablon jest jednorazowa. Szablon ma wiele możliwości i jest nieustannie rozwijany. To bardzo ważna kwestia, ponieważ WordPress też jest ciągle aktualizowany i wszystko musi ze sobą działać. Jeśli chcemy przenieść swoją stronę z jednego szablonu na drugi, oznacza to, że musimy ją zbudować od nowa.